Anne Rice o Posiadłości Blackwood

Piszę kolejną 'Opowieść z Południa', z moimi wampirami w rolach głównych. Chcę wam opowiedzieć o tym trochę więcej. Powieść nosi tytuł Posiadłość Blackwood i jest to faktycznie saga rodzinna, opowiadająca dzieje familii Blackwood. Quinn Blackwood staje się wampirem, ale mimo to nie chce opuścić swojej rodziny. To zdumiewająca gromadka, mieszkająca w wielkim domu, Blackwood Manor, posiadająca olbrzymie połacie ziemi, na której ciągnie się pas mokradeł zwany 'Moczarami Cukrowego Diabła'. To właśnie wyprawy na te bagna będą przyczyną upadku Quinna. W każdym razie, jestem niezwykle podekscytowana tą książką, to dla mnie ożywcze doświadczenie.

To opowieść pełna energii. Jej akcja rozgrywa się Luizjanie i przypomina bardzo Godzinę Czarownic. Mamy tu historię pewnej rodziny, jak również różnego rodzaju tajemnice i duchy.

Uwielbiałam tworzenie Posiadłości Blackwood, której większą część napisałam siedząc na plaży, gdzie światło i woda wywierały na mnie duży wpływ. Kiedy jestem na osiedlu przy mojej plaży, nie schodzę nawet na dół, żeby pospacerować po piasku, ale stoję tam cała skąpana w świetle. Pracuję tam cały dzień nad książka, potem wracam i czytam leżącą na biurku biblię.

Wiem, co wielu z was może sobie o mnie pomyśleć: że to już koniec Anne Rice jako pisarki zmysłowej, transgresyjnej, ale nie sądzę, żeby to była prawda. Myślę, że po prostu ujawniłam się jako pisarka katolicka, ale w przyszłości stanę się na pewno radykalną pisarką katolicką, choć nie wiem jeszcze, co to będzie oznaczało dokładnie.






tłumaczenie na podstawie:
Transkrypcja z wiadomości nagranych na sekretarce: 04 i 19.07.2002/ 14.12.2003/ 08.01.2004.
Ereszkigal
data publikacji: 15.01.2008.