Anne Rice o Memnochu DiableTo jest, łatwo mi to wyznać, moja ulubiona Kronika Wampirów, ze wszystkich, jakie napisałam do tej pory. Z powstaniem tej powieści wiąże się olbrzymia pasja i odpowiedzialność za każde słowo, jakie w niej zostało napisane. Nadszedł czas dla Lestata, żeby zawędrować do Nieba i Piekła, a dla mnie żeby przekazać słowa Memnocha, moją własną wizję upadku tak potężnej istoty jak anioł, który utracił Bożą łaskę i stał się diabłem. Wszystko w tej powieści dotyczy rzeczy, w które wierzę, albo tego, co mam nadzieję, że jest prawdą, albo tego, czego się obawiam, że jest prawdziwe - być może jest to połączenie wszystkich tych elementów. Cała moja dusza mieści się w tej książce, tak w postaciach Dory i jej ojca, Rogera, jak i w postaci Memnocha. Chociaż nie jestem w stanie w pełni zanalizować swojej pracy, muszę przyznać, że jest w historii Rogera czy przeznaczeniu Dory jakaś niesamowita prawda, podobnie jak w odwołaniu się Memnocha do sumienia Lestata. Historia z welonem św. Weroniki, tajemnicze zaginięcie oka Lestata, śmiała postawa 'Boga Wcielonego' - to znaczy dla mnie wszystko. Czy to oznacza zarazem, że w innych swoich książkach nie zawarłam cząstki samej siebie i czy tamte nic dla mnie nie znaczą? Nie, stanowczo nie. W każdej książce, bez wątpienia, zawarta jest części mnie samej, ale dopiero w Memnochu odnalazłam w sobie głębię, o jakiej istnieniu nie wiedziałam. Ta książka jest dla mnie czymś w rodzaju moralnej rewolucji i kiedy Lestat podchodzi do Chrystusa, w drodze na Kalwarię, wtedy ja byłam razem z Lestatem, albo raczej Lestat był ze mną, ramię w ramię, jak zawsze. Od tego nie mogę się odwrócić. Nigdy się nie będę uchylać od tego, że napisałam tę książkę. Nigdy nie mogę nie przyznawać się do książki z tchórzostwa, do jej silnych czy słabych stron. Co się tyczy głosów krytyki, że nie była to książka o wampirach, albo że nie pisałam tego na poważnie, albo że nierozsądnie było wplątywać w to Lestata, cóż śmieję się z takich głosów z całego serca. Piekło i Niebo było Lestatowi pisane. I on i ja uczestniczymy w tej podróży, nawet teraz. Była to bardzo niepokojąca książka i kiedy ją pisałam czułam się cudownie. Jest w niej wiele bluźnierczych słów i wizji, ale myślę, że żeby być prawdziwym bluźniercą trzeba mocno i głęboko kochać Boga. Pisanie tej książki przypominało taniec- instynktowny, czysto fizyczny, niewykalkulowny, nieanalityczny i nieracjonalny, a nawet nie nieprzerwany. Stworzyłam te dramatyczne obrazy i muszę teraz trwać przy nich i ponieść wszelkie konsekwencje. Inną moją książką, którą kocham równie mocno jak tę, nie jest Kronika Wampirów, ale powieść Skrzypce, gdzie krew ma to samo znaczenie, jakie miała w Kronikach. Ale, podczas gdy Skrzypce opowiadają historię zbawienia jednej kobiety, Memnoch jest o tym, co jedna osoba może zrobić dla zbawienia niezliczonych rzesz. Skrzypce są surowe, tajemnicze i bardzo romantyczne. Memnoch jest ekstrawagancki i gwałtowny, jak szalejąca burza. tłumaczenie na podstawie: Anne Rice, 'Twenty Six Years with my Beloved Immortals' Katherine Ramsland, The Vampire Companion, Ereszkigal data publikacji: 15.01.2008. |