Akt 1
Scena 1
(Z tyłu sceny stoją zapalone świece na wysokich świecznikach - razem około
1,5 metra. Po lewej stronie leży twarzą do ziemi trup. Ma na sobie białe
szaty i biały kapelusz. Wchodzi Dyjabeł Boruta. Rozbłyskają czerwone
światła. Skrada się i patrzy czy nikt go nie obserwuje. Chichocze pod
wąsem. Wychodzi. Światła gasną po czym znowu rozbłyskają. Wchodzi grupa
Dyjabłów. Robią dokładnie to samo. Światła gasną. Scenę rozświetla tylko
światło świec. Wchodzi Ludwik.)
Ludwik
Mmmm, co za świeży kąsek tutaj widzę. Taki delikatny, taki nieświadomy
niczego. (Śmieje się na cały głos. Podchodzi bliżej. Kiedy jest już
o krok od ciała, staje). Ale, czy jest to moralne? Czy mord powinien
być dla mnie czymś naturalnym? (Znowu zaczyna się śmiać. Trzyma się
za brzuch z rozbawienia). Ale kogo to obchodzi?! Moralności! Czym że
jesteś? (Zaczyna obchodzić ciało). To ciało, takie piękne, uśpione,
leży tu przede mną, jak na tacy prawie. Jak dopiero co upieczony kurczak.
(Już ma wbijać kły w szyję, kiedy wchodzi Wampir).
Wampir
Matko Boska Częstochowska! Co ty robisz? Ty ohydny jesteś wprost! Pić
krew ludzi? Co za brak powagi, zero moralności mój chłopcze. Popatrz
na tę kruchą istotę. Powiedz, z czystym sumieniem umiałbyś jej odebrać
życie?
Ludwik
Ty mi powiedz, sam jesteś przecież wampirem.
Wampir
Oh, ty nic nie rozumiesz. Pała tobą tylko żądza krwi. Zabijasz po to
tylko aby się nasycić. Biedny ty jesteś w tym swoim wampirzym bycie.
Ludwik
(Nie może powstrzymać się od śmiechu. Mówi z rozbawieniem). I kto to
mówi, ty, który tak silny byłeś, że zrobić mogłeś wszystko na co tylko
ochotę miałeś. Nic dla ciebie przeszkodą nie było. Teraz mi filozofujesz?
Spójrz najpierw coś uczynił setkom innym.
Wampir
Czy nie widzisz, że zmieniłem się? Zrozumiałem, że celu w tym nie ma.
Ludwik
A w czym więc on jest, mój drogi?
Wampir
W zbawieniu! W Bogu! W modlitwie! (Wyciąga obrazek Matki Boskiej i przypina
sobie do klapy). Naprawdę tego nie widzisz?
Ludwik
Święty Wampir, dobre sobie! Chowaj się, bo jeszcze do Żywotów Świętych
trafisz! Albo co gorsze, ktoś o tobie książkę napisze! (Pauza). Przestań
bredzić i choć bierzemy się za tego kurczaczka.
Wampir
Ciało jest martwe Ludwiczku. Nie czujesz tego? Czy do końca życia będę
cię musiał uczyć?
(Ludwik w złości wychodzi. Wampir podchodzi do ciała i obwąchuje je).
Marność. (Wychodzi).
Scena 2
Dead
Kto położył tu te zwłoki? Wstydu nie macie moi drodzy goście. Namiestniku,
mam nadzieję, że nie jest to efekt twojego czarnego humoru, hę?
Namiestnik
Ależ Jaśnie Panie! Ja? Sądzisz, że taki stary człowiek jak ja mógłby
tak się zabawiać? U mnie w Gondorze takie rzeczy by nie przeszły!
Dead
Stary, stary... (sekunda ciszy) Stary, ale jaki figlarz! Już my cię znamy
z twoich niesmacznych numerów. Nie graj mędrca przede mną.
Namiestnik
Jakich tam zaraz niesmacznych numerów, małe orgijki tylko. Całkiem przyzwoite
jak na nasze czasy. Wiesz przecież, że jesteś zawsze u nas mile widziany.
Wiemy, że w dobrej zabawie umiaru nie masz hehe.
Dead
Cisza! (pauza). To nie jest ważne w tym momencie. Zadaję ci proste pytanie:
co robią tu te zwłoki? No i do kogą należą?
Namiestnik
(ręce mu się trzęsą).
Ale ja na prawdę nie wiem o co chodzi. Pierwszy raz je tutaj widzę. Nie mam z tym nic wspólnego.
Dead
Morda w kubeł starcze! Nie wiesz do kogo mówisz!
(Nagle rozbrzmiewa gong. Wchodzi Dyjabeł Boruta. Staje pomiędzy nimi).
Dyjabeł Boruta
Ktoś zabił tego młodzieńca zeszłej nocy. Słyszałem krzyki. Straszne,
potworne, makabryczne.
Dead
Wiesz kto to zrobił Dyjable ?
Boruta
Nie wiem niestety (kaszle). Trzeba zachować rozum w tych ciężkich
dla nas chwilach. Musimy postępować racjonalnie.
Dead
Co proponujesz?
Boruta
Trzeba zrobić obrys zmarłego.
Namiestnik
Mądrze prawi, nalać mu!
Dead
Cisza!
(rozlega się głoś zza sceny):
Dead proszony o nie podnoszenie głosu.
Dead
Co za jawna bezczelność. Chamstwo i drobnomieszczaństwo. (Wygraża ręką
w niewiadomo jakim kierunku). Już ty mnie gnido popamiętasz!
Na czym to skończyliśmy, zdaje się na...
Boruta
Tak, trzeba zrobić to natychmiast. Nie ma czasu do stracenia. (Wyciąga
kredę, podchodzi do zwłok i obrysowuje je starannie).
Namiestnik
Dead, ty patrz i się ucz!
Dead
Precz ode mnie, albo połamię laskę na łbie!
Boruta
Ho ho, widzę Dead piekielnik. (Wyciąga z kieszeni białą kartkę. Podchodzi
do Deada). Jakbyś miał ochotę kiedyś przyłączyć się do nas, to wystarczy,
że to podpiszesz kolego.
Dead
Dyjable, miej godność i schowaj cyrograf z powrotem. Ja już piekielnik
jestem od małego i żadne piekielne moce mi w tym nie pomagały.
Boruta
Ale jeśli zmienisz zdanie, będziemy na ciebie czekali z otwartymi ramionami.
(Chowa cyrograf)
Dead
Wy, to miętcy jesteście, muszę ci powiedzieć. Za szybko się poddajecie.
Pełzacie wokół ludzi silnych i namawiacie ich, kusicie, gnębicie i
obiecujecie skarby, jednocześnie będąc tylko zabawkami w czyiś rękach.
Boruta
Mocne to słowa, oj mocne. Nie każdy ma odwagę wypowiadać takie zdania
czartowi. W każdej chwili mógłbym cię wsadzić do piekła na tysiąc lat,
gdzie miałbyś okazję przeprosić za swój niewyparzony język. Nie zrobię
tego jednak, bo swój chłop jesteś.
Dead
Namiestniku, przydaj się na coś i nalej Borucie.
(Namiestnik wyciąga flaszkę z zielonym płynem. Podchodzi do stołu i
nalewa)
Namiestnik
Panowie, zapraszam.
(Dead i Boruta podchodzą do stołu i siadają):
Dead, Dyjabeł, Namiestnik
Zdrowie!
(krzyczą wszyscy razem i zaczynają pić).
(Rozbłyska zielone światło. Wszyscy z podziwem patrzą na to co dzieje
się wokół nich. Na scenę wchodzi smok i zieje ogniem. Słychać krzyki
przerażenia. Boruta wstaje. Robi kilka chwiejnych kroków)
Boruta
Won z podwórka bezczelny gnojku!
(Pada na ziemie z pijaństwa i coś buczy pod wąsem. Dead i Namiestnik
śmieją się z niego i dalej polewają alkoholu. Smok wychodzi. Zielone
światło gaśnie. Krzyki cichną i wszyscy usypiają).
Scena 3
(Wszyscy powoli się budzą. Flaszka leży pusta na stole. Boruta podbiega
do kompanów i szturcha ich).
Boruta
Widzieliście to co ja? (Przytakują mu). Toć to dyjabelskie sztuczki były.
Nigdy nie widziałem czegoś podobnego! Aż mi gęsia skórka wyskoczyła
na ogonie.
Namiestnik (Ledwo podpierając się laską)
Ja żem tam widział zupełnie co innego. Skory żeś był porwać się na tego
potwora i ślepia mu wydźgać pazurami.
Boruta
Łżesz kanalio! Kto by śmiał się porwać na takiego lewiatana?
Dead
Bredzicie, to tylko halucynacja była.
Namiestnik
Pewności nie masz jednak, co? Widzę, że też się obruszyłeś trochę.
Boruta
Może to on spowodował śmierć tego biedaka. Kto wie.
(Wchodzi Ludwik. Usta ma całe zakrwawione, ręce również).
Ludwik
Co się tak gapicie na mnie? Naćpani czy co?
Boruta
A ty kto jesteś, hę?
Ludwik
Ludwik jestem. (Podchodzi w kierunku Dyjabła. Przyglądają się sobie nawzajem).
Boruta
A gdzie żeś się tak usmolił szkaradnie kolego, hęę?
Ludwik
A jak sądzisz? Truskawki jadłem!! (Ludwik zaczyna się śmiać w niebogłosy.
Pada na ziemie i turla się ze śmiechu. Wszyscy otaczają go i przypatrują
się.)
Dead
Patrzcie go, oszalał.
Boruta
(Wyciąga z kieszeni cyrograf, wyciera usta Ludwikowi).
Podpisz tu tylko kolego? (Jeszcze bardziej się śmiejąc Ludwik robi krzyżyk
na kartce). O właśnie tak. To już 103 w tym miesiącu. (Pokazuje poplamiony
świstek papieru zgromadzonym).
Namiestnik
I kto by pomyślał..
Boruta
(Uśmiecha się diabelsko) To trzeba mieć tu! (Uderza się w czoło i również
zaczyna się śmiać. Tymczasem na scenę wchodzi Wampir).
Wampir
Bądź pochwalon! (Śmiechy ustają. Wszyscy patrzą w stronę Wampira ze zdziwieniem).
Boruta
Pochwalon?
Dead
Spokojnie, im chyba wszystkim dzisiaj odbiło.
Boruta
Na nieczystości tego świata, co on ma w klapie! (Boruta zasłania oczy
i wybiega ze sceny z podkulonym ogonem).
Ludwik
Nie, to znowu on, proszę, weźcie go ode mnie ! (Łapie się za głowę).
Dead
Wy się znacie?
Namiestnik
Te wampiry to jedna wielka banda. Słyszałem nawet, że fora dla nich robią
całe...
Dead
Wprost niesłychane
Wampir
Właśnie jedno odwiedziłem i...
(Przerywa mu Ludwik.)
Ludwik
I co mówią? Nadal te brednie o krzyżach i czosnku?
Wampir
Absolutnie nie. Właściwie jedyne co robią, to cały czas się kłócą. Nawet
zwykła wymiana zdań może zmienić się w mordobicie. (Przykłada ręce
do serca, zwraca oczy ku górze). A to przecież tak nie po chrześcijańsku.
Dead
Nie chcę tego słuchać. Już od samego patrzenia robi mi się niedobrze.
(Podchodzi do stołu, siada, podpiera głowę rękoma. Nic nie mówi).
Namiestnik
Są rzeczy ważniejsze od jakiś for. Nie wiesz, kto zabił tego nieszczęśnika?
Wampir
Kiedy tu przyszedłem poprzednim razem, Ludwik się nim zabawiał.
Ludwik
Kłamca! (Rusza w kierunku Wampira, ale zatrzymuje go drewniana laska
Namiestnika).
Namiestnik
Czy to prawda?
Wampir
No, powiedz całą prawdę, Ludwiczku mój drogi, co się wydarzyło.
Ludwik
Nie wiem. Leżał tu sobie w najlepsze. Pewnie już wtedy nie żył.
Namiestnik
Więc mamy uwierzyć ci, że nie masz z tym nic wspólnego.
Ludwik
Wierz, w co chcesz, głupcze. Mieszasz się w sprawy, o których nie masz
bladego pojęcia. Oskarżasz wampira, który może zgładzić cię w ułamku
sekundy. Grasz na strunie, która lada chwila może pęknąć.
Namiestnik
Czy ty mi grozisz nędzna kreaturo? (Rusza w kierunku Ludwika z laską
gotową do ataku. Upada jednak na ziemię. Klnie pod nosem). Szlag by
was wszystkich trafił!
(Nagle Ludwik łapie Namiestnika i wypija z niego krew. Namiestnik opada
na ziemie całkowicie i umiera. Ludwik wyciera usta i wstaje).
Ludwik
Jednego głupca mniej na tym nędznym padole.
(Wampir patrzy ze zdumieniem po czym pada na kolana i robi znak krzyża).
Ludwik
Wstawaj! Wstawaj i nie rób z siebie pośmiewiska, jeśli ci życie miłe.
Choć zawsze, jeśli chcesz, możemy skrócić twoje cier...
(Skradający się z tyłu Dead uderza Ludwika z całej siły w głowę, która
pada na ziemię. Nie rusza się).
Dead
Mam już dosyć ratowania świata. Czy ja już nigdy nie będę miał spokoju?
(Wampir ciągle klęczy i patrzy z boku ze zdumieniem). Nudzi mnie to
wszystko. Czasami mam ochotę zostawić cały ten bajzel i zająć się czymś
naprawdę wartościowym.
(Ludwik niespodziewanie wstaje, zaczyna skradać się w kierunku Deada.
Staje nad nim z rękoma podniesionymi do góry do ataku. Nagle Ludwika
uderza błyskawica. Równocześnie zaczyna mrugać czerwone światło. Ludwik
pada na kolana i osuwa się martwy na ziemię. Dead odwraca się. Nie wie
co się dzieje. Czerwone światło mruga coraz intensywniej. Dead łapie
się głowę i krzyczy jak opętany. Na scenie pojawiają się 3 Dyjabły, które
porywają ciało Ludwika. Wampir nadal klęcząc modli się. Świece gasną.
Następuje ciemność. Krzyki i modlitwy cichną).
Koniec aktu pierwszego.
|