Teatr wampirów


tak nocą
tak nocą z wycieńczenia bladą
opadła kurtyna z prawej strony
tak nocą
opadła kurtyna z lewej
i widzę jak ciężkie chwosty na deskach się kładą
i czuję mrukliwy powiew muślinu

takie są noce i puste
i utracone
i szeptem zatrute
jaki to strach tak mnie woła?
jaki to ból tak dusi
szeroko kładąc palce na gardle anioła?

z wielkiej, zalanej grobli mego ciała
oddechy jak dusze się tłoczą
w szczelinach przegniłych scen czatują
jak mdłe echo na dnie mojej duszy
i umykają dnem

dotyka mnie zbyt mało
by nazwać to życiem
zbyt wiele , by nazwać snem

i ty mnie jeszcze dotykaj
masko zastygła w młodości
jak dawne oblicze wieku
białym językiem liżąc moje kości

gdy czas nasz nastanie
uciekniemy razem
z ciężkiego gmachu ułudy
od śpiących w ciemnych lożach
barw przebrzmiałych dni

i tylko noce będą takie same

tylko te noce takie straszne

tak straszne jak my


Ereszkigal