Eufrozyne

Skrzypce - recenzja


Poza Kronikami Wampirzymi i Sagą Rodu Czarownic Anne Rice napisała też kilka innych książek. Do tych 'innych' należą Skrzypce. To, co się rzuca w oczy już od samego początku, to podobieństwo do wcześniejszych powieści Anki. Książka znów napisana jest w pierwszej osobie, a główna bohaterka (Triana) jest idealizowana. Nawet jeśli kobieta określa siebie jako niską i raczej pulchną osobę, to i tak zwraca uwagę na to, iż jest piękna (w tym przypadku ma bystre oczy i młodą twarz). O ile kiedyś ten sposób pisania nawet mi się podobał, tak teraz zaczyna mnie irytować.

Z początku Triana nie wzbudziła mojej sympatii, ponieważ jej zachowanie było zbyt 'chore'. Jednak bardzo szybko zaczęłam jej współczuć, a może nawet nie tyle jej, co autorce. Słowa bohaterki o śmierci córeczki, bez wątpienia odnoszą się do Michelle1. Skoro jest w nich tyle bólu, to pomyślałam, że cała książka będzie tak przepełniona uczuciami jak Wywiad z wampirem i spodziewałam się czegoś równie wspaniałego.

I szczerze mówiąc nie zawiodłam się. Dla mnie Skrzypce to jedna z tych książek, których się nie 'połyka', ale się nimi rozkoszuje. Pragnę się dowiedzieć, co będzie dalej, mimo to odstawiam ją co chwila na bok, bo nie chcę, aby się zbyt szybko skończyła. Jednak, w miarę czytania, pozostała tylko ciekawość, a jakiekolwiek uwielbienie, gdzieś się zapodziało.

W Skrzypcach jest tak wiele wątków z życia autorki, że nieomal graniczy ona z autobiografizmem (matka alkoholiczka, chora córeczka, mężczyźni w życiu Triany, którzy posiadają cechy Stana2. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, aby wplatać tak wiele z własnego życia do książki, ale jak już wspomniałam, dzięki temu powieść pisana jest bardziej emocjonalnie, co sprawia, iż staje się ona wiarygodniejsza.

Ciekawi mnie jednak, czy odebrałabym tę książkę inaczej, gdybym nie znała biografii autorki.

Szczerze powiedziawszy, im dłużej czytałam Skrzypce, tym bardziej irytowała mnie postać głównej bohaterki, a w pewnym momencie doszło do tego, że miałam jej dość. Postępowanie, a nawet same myśli Triany, strasznie działały mi na nerwy.

Nie wiem natomiast, co myśleć o Stefanie. Lubię go i nawet mu współczuję, ale jego zachowanie, często jest dla mnie niezrozumiale. Jednakże jego historia zainteresowała mnie o wiele bardziej niż wspomnienia bohaterki.

Dla mnie wyznacznikiem dobrej książki czy filmu jest to, że bohaterowie budzą we mnie jakieś uczucia i nie są mi obojętni. Już nie ma znaczenia, czy ich lubię, czy nie. Mój stosunek do głównych postaci jest jednym z powodów, dla których uważam Skrzypce za bardzo dobrą książkę, choć nie wiem, czy będę miała ochotę do niej wrócić.

Pisarka, jak zwykle, wspaniale oddaje klimat miejsc, w jakich rozgrywają się wydarzenia (ta idealizacja wszystkiego, nawet mi nie przeszkadza). Kolejny wielki plus dla Anki za to, że wszystko jesteśmy w stanie sobie doskonale wyobrazić. Wiadomo, jak wyglądają postacie, przedmioty oraz miejsca, co moim zdaniem jest ważne przy czytaniu. Mam bardzo bujną wyobraźnię, jednak czytając jej ksiązki nie muszę wymyślać sobie całego świata, a jedynie opieram się na tym, co zostało opisane. Poza tym w tej powieści świat nie tylko widać, ale też słychać. Tak jak przy lekturze Pachnidła3, można było odczuwać zapachy, tak w tej powieści momentami da się usłyszeć tytułowe skrzypce.

Końcówka nieco mnie rozczarowała, ale może to dlatego, że miałam nadzieję, na mocniejszy koniec. Jednak fabuła mnie wciągnęła i kilka razy zaskoczyła. Ogólnie jest to jedna z lepszych książek Anki.



Przypisy:
1. Michelle to, zmarła w wieku 5 lat, córeczka Anne Rice.
2. Stan to imię męża Anne.
3. Pachnidło, Historia pewnego mordercy to powieść Patricka Süskinda, charakteryzująca się oryginalną narracją, opisującą świat przedstawiony od strony olfaktorycznej.




data publikacji: 23.01.2008. Wszystkie prawa zastrzeżone.