Ereszkigal

Wywiad z wampirem - analiza


:: Cechy tragedii antycznej
:: Cechy dramatu szekspirowskiego
:: Odwrócona perspektywa
:: Próba klasyfikacji gatunkowej
:: Styl powieści
:: Wywiad na tle cyklu Kronik Wampirów
:: Dlaczego najlepszy?


Cechy tragedii antycznej w Wywiadzie z Wampirem

Wywiad z wampirem nosi wiele znamion dramatu, nie tylko dzięki, wspomnianym już, odniesieniom do Fausta Goethego, ale w pewnych rozwiązaniach konstrukcyjnych zbliża się do klasycznej tragedii antycznej, a także dzieł Szekspira, zwłaszcza, jeśli chodzi o ukazanie bohaterów.

W działaniach Louisa możemy dopatrzyć się pewnych elementów tragicznej ironii i tragicznej winy. Oczywiście nie jest tak, że błąd głównego bohatera (którym jest wyjściowa decyzja zostania wampirem) jest całkowicie nieświadomie popełniony. Można jednak założyć, że Louis nie do końca zdawał sobie sprawę z konsekwencji swojego wyboru. Niemałą rolę w podjęciu przez Louisa takiej, a nie innej decyzji odgrywał Lestat, który zapewniał go, że wraz z przemianą skończą się wszelkie cierpienia i rozterki. Lestat mógł więc wprowadzić naszego bohatera w błąd mimochodem, bądź celowo. Przypomina to jak żywo sytuacje z Orestei Ajschylosa (szczególnie Ofiarnice i Eumenidy), kiedy Apollo rozkazuje Orestesowi pomścić śmierć ojca i zabić matkę, Klitajmestrę, grożąc mu przy tym karą. Apollo jednak nie przewiduje bądź też zataja przed Orestesem fakt, że za swój czyn przyjdzie mu odpokutować, a okrutne Erynie doprowadzą go na skraj szaleństwa i rozpaczy, dręcząc sumienie.
Wracając do sytuacji z Wywiadu, to faktycznie wampiryzm był lekarstwem na louisowe poczucie winy po śmierci brata, ale z drugiej strony wpędził go w nowe, gorsze jeszcze rozterki.
Sama decyzja Louisa jest z gruntu zła i moralnie naganna, o czym bohater wiedział, zanim ją podjął, uświadomiony przez Lestata. Istota błędu jednak tkwi w tym, że Louis uwierzył, że dla wampira kwestie natury etycznej nie mają znaczenia, tak jak nie miały dla Lestata. Stało się jednak inaczej i ta właśnie decyzja Louisa pociąga za sobą cały szereg katastroficznych wydarzeń, które tylko utwierdzają bohatera w poczuciu winy.

Każdy jeden wybór, którego dokonuje Louis, sprowadza zło na niego i na innych - jest to kolejny rys antyczny. Cokolwiek Louis nie wybierze, postąpi źle: gdyby nie zgodził się na przemianę Klaudii stałby się winnym jej śmierci i zraniłby Lestata, odchodząc od niego; natomiast jego bierne przyzwolenie na przemianę skazuje dziewczynkę na przekleństwo wampiryzmu i na psychiczne cierpienie w przyszłości. Gdyby sprzeciwił się morderczym planom Klaudii, straciłby ją i dlatego udawał, że nie zauważa tego, co szykuje dla Lestata Klaudia; jednak patowy gest Louisa także jest brzemienny w skutki, gdyż obciąża jego sumienie tym, co stało się z Lestatem. Podobnych przykładów można mnożyć: flirt Louisa z Armandem, decyzja o opuszczeniu Klaudii i stworzeniu Madeleine... Louis nagle znajduje się w potrzasku wyborów, które zawsze prowadzą do tragedii i rodzą zło.

W Wywiadzie zauważyć można także klasyczny konflikt równorzędnych racji. Postępowanie Louisa, który miota się między etyką, a naturalnymi potrzebami jest zrozumiałe i wydaje się być właściwe, w sytuacji bohatera, szukającego w sobie odpowiedzi na pytania: jak żyć jako wampir. Louis to charakter kontemplacyjny, który pragnie zgłębić w spokoju i samotności tajniki wampiryzmu. Lestat z kolei przynosi zdawałoby się gotowe rozwiązania i odpowiedzi, i podskórnie czujemy, że on także ma rację, nie zawracając sobie głowy problemami egzystencjalnymi. Postawa ta jest tym łatwiejsza do zaakceptowania gdyż jest postawą zdrowego rozsądku, który nakazuje pełne przystosowanie się i samoakceptację, czyli to wszystko, czego brakuje Louisowi. Z kolei filozofia Armanda, choć moralnie najbardziej naganna jest, podobnie jak u Lestata, filozofią obronną, uzależnioną od skrajnie indywidualistycznego podejścia, zakwestionowania autorytetów, idei i zmienności losu.
Każda z tych postaw daje się zaakceptować w obliczu okoliczności, w jakich znaleźli się bohaterowie, każda z nich pasuje do ich typów osobowości. Konflikt rodzi się przy ich zderzeniu. Postępowanie wampirów jest bowiem dość sztywne. Louis nie rozumie zachowania Lestata i odrzuca je, będąc przy tym aroganckim, czując się ważniejszym, bardziej inteligentnym i wrażliwym. Ma się za kogoś lepszego, kogoś o mocniejszym kręgosłupie moralnym i którego cierpiętnicza i kontemplacyjna natura uszlachetnia. Louis tak naprawdę nie chce się uczyć od Lestata, uspokoić sumienia, gdyż najlepiej się czuje ze swoimi rozterkami.
Lestat z kolei pogardza takim podejściem Louisa do wampirzego życia, które to podejście jest dla niego, w zaistniałej sytuacji niepraktyczne, dziwaczne i głupie, i które ściąga na nich wszystkich niebezpieczeństwo. Błędem Lestata jest jednak próba przystosowania Louisa, przekształcenia jego poglądów na siłę, według własnego widzimisię. Lestat wskazuje Louisowi jego słabe strony, poucza, nakazuje, irytuje się, obraża i w swoich poczynaniach często jest błazeński i wulgarny, jak również nie stać go na okazanie uczuć i wykazanie się odrobiną taktu.
Armand pragnie przyciągnąć do siebie Louisa, karmi go frazesami i namawia do odrzucenia rozterek, przyjęcia armandowego punktu widzenia. Jednak pobudki Armanda są wyjątkowo egoistyczne i dlatego nie cofa się przed niczym, aby zdobyć to, czego pragnie. Zbrodnicze czyny Armanda doprowadzają do tragicznego finału i do odkrycia przez Louisa istoty jego zbłądzenia.
Żadna z tych postaci nie godzi się więc na kompromis czy ustępstwo. Bohaterowie nie rozumieją się wzajemnie i nie próbują zaakceptować swojej odmienności, choć właśnie te przepastne różnice, jakie ich dzielą, jednocześnie przyciągają ich do siebie, są dla nich atrakcją samą w sobie.

Louis po śmierci Klaudii doznaje bolesnego uświadomienia sobie własnych błędów, owej tragicznej iluminacji, jakiej przykładowo doznał Edyp w dramacie Sofoklesa. Źródłem całego zła, które stało się udziałem Louisa i związanych z nim bohaterów była bierność, brak aktywnego sprzeciwu wobec zła. Dzięki temu tracił kolejno brata, Lestata i Klaudię oraz nie potrafił porozumieć się z Armandem. Bierność jest więc tu tak samo tragiczna w skutkach co zły uczynek, jest złem sama w sobie. Oczywiście to uświadomienie przychodzi za późno i nie prowadzi do niczego dobrego, gdyż los bohatera jest już przesądzony od momentu tragicznego zbłądzenia. Nie ma więc tu miejsca na cofnięcie czasu ani na próbę naprawy błędów. Jedyne, co pozostaje bohaterowi to pokuta i kara, choć jak się okaże pod koniec powieści, Louis podejmie jeszcze jedną próbę naprawienia zła, choć będzie to próba ryzykowna, a jej skutki okażą się być przewrotne, zupełnie jakby los po raz ostatni zakpił sobie z wampira.

Karę wymierza sobie Louis niejako od początku i sam. Przełomowym momentem jednak jest tu śmierć Klaudii, która jednak sama w sobie nie jest karą, ale ostatecznym ciosem, jaki został bohaterowi zadany, i po którym zmienił się w wypalonego, stoickiego mordercę, bez zasad i moralności. Właściwą karą jest więc tu utrata osobowości, tego, co stanowiło o wyjątkowości Louisa. Dalsze jego życie przypominać więc może wampirzą wegetację. Chłód uczuciowy Louisa wyraża najczystszy żal. Żal który nie zawiera się w bezmyślnym łkaniu, pokucie i posypywaniu głowy popiołem, ale taki, który obezwładnia, bierze w posiadanie i staje się integralnym składnikiem natury wampira. Mimo to nasz bohater odnalazł sobie siłę aby opowiedzieć historię swojego życia dziennikarzowi, co być może wskrzesiło w nim tę część dawnego ducha, jaka mu jeszcze pozostała. Los Louisa w każdym razie nie jest ostatecznie przesądzony.

Pozostaje jeszcze kwestia katharsis. Czy w Wywiadzie z wampirem odnajdziemy owo niebanalne, szlachetne i oczyszczające wzruszenie? Pomimo, że powieść w swojej kameralnej strukturze jest pozbawiona niezbędnego przy katharsis patosu, to momentów wywołujących podobne uczucie jest kilka. Oczywiście katharsis jest na tyle trudne do zdefiniowania i uzależnione od indywidualnego odbioru, że równie dobrze można go w książce w ogóle nie dostrzec. Jednak sceny takie, jak odnalezienie przez Louisa zwęglonych zwłok Klaudii, ponowne spotkanie po latach z Lestatem, który stał się chodzącym wrakiem, czy płacz Klaudii po próbie zabicia Lestata niosą ze sobą duży ładunek emocjonalny, co sprawia, że Wywiad jest dla wielu powieścią bardzo wzruszającą, choć z pewnością nie w sposób sentymentalny ckliwą.


Cechy dramatu szekspirowskiego w Wywiadzie z wampirem

Konstrukcja Wywiadu nawiązuje nie tylko do tragedii greckiej, ale także do, o wiele bliższego pisarce, dramatu szekspirowskiego. Najbardziej zauważalne jest to w kreacji głównego bohatera, a w pewnym kontekście następuje również na kartach powieści odwołanie wprost do niektórych dzieł Mistrza znad Avonu. Lestat uwielbia sztuki Szekspira i często ogląda je w teatrze, uwielbia również straszyć przechodniów na ulicach wykrzykując w ich stronę słynne, makbetowskie: 'Jutro, jutro i znów jutro'. Louis także wspomina Makbeta, na którego zaciągał go Lestat oraz fragmenty sztuk, które grywali razem ku uciesze Klaudii. Osobnym tematem jest też cytowanie Szekspira wprost w adaptacji filmowej Wywiadu. Klaudia zabijając Lestata żegna go sparafrazowaną kwestią Horacja, który te słowa kieruje do zmarłego Hamleta. Lestat z kolei straszy ladacznicę fragmentem monologu Otella, w którym bohater ten szykuje się do zabicia Desdemony.

Typowy dla dramatu szekspirowskiego i Wywiadu z wampirem jest brak fatum jako siły sprawczej, kierującej losem bohaterów. Zarówno, Hamlet, Makbet czy Louis doskonale zdają sobie sprawę ze skutków swoich czynów i są w pełni świadomi tego co robią. Wszyscy ci bohaterowie byliby idealnymi typami dla psychoanalizy: targani różnymi, często sprzecznymi, uczuciami; pozostawieni sami sobie ze swoimi problemami, wyobcowani, zagubieni i boleśnie świadomi swojej kondycji. Każdy z nich podlega także nieustannej metamorfozie, którą z łatwością można prześledzić, wyznaczając pewne etapy. Co do Louisa, to wystarczy przyjrzeć się mu z perspektywy całej powieści, aby zauważyć pewną rytmiczną, symetryczną prawidłowość jego przemiany. Bohaterowie dramatu szekspirowskiego, jak i Wywiadu z wampirem są uniwersalni w swoich uczuciach czy działaniach. Bez trudu można podpiąć Louisa czy Hamleta pod typ młodzieńca melancholijnego, Lestata - typowego choleryka i zadowolonego z siebie hedonisty, Klaudię - postaci stoickiej, władczej, zdeterminowanej, Armanda - intryganta. Wszyscy natomiast razem wzięci są doskonałym przykładem egoistów idealnych.

Sama postać Louisa nosi wiele cech bohaterów szekspirowskich, ze szczególnym uwzględnieniem Hamleta i Makbeta właśnie. Pewnych analogii można się oczywiście doszukiwać w przypadku pozostałych bohaterów Wywiadu. Najbardziej rzuca się w oczy oczywiście hamletyzm Louisa (Hamlet był także inspiracją dla wcześniej wspomnianych bohaterów romantycznych, stąd istnieje tu pewien literacki ciąg powiązań, obejmujący ponad 500 lat tradycji), a podobieństw między nim, a tym chyba najsłynniejszym bohaterem Szekspira, jest co niemiara. Obydwaj są osobami psychicznie niestabilnymi, obydwaj przejawiają chorobliwą wręcz namiętność do rozmyślania, kontemplacji i analizowania - tak siebie, jak i całego otaczającego ich świata. Obu nie stać na szybkie podjęcie decyzji i skuteczne działanie. Obaj są wrażliwcami, stąd nie godzą się na wszelkie zło, nawet jeżeli okoliczności wymagają tego aby postąpić raczej niemoralnie, niż nie uczynić nic (Hamlet nie umie się zdobyć na zabicie stryja, Louis nie pozwala sobie na zdecydowany sprzeciw wobec nieprawości Lestata i Klaudii). Dopiero przypchnięci do muru, decydują się podjąć jakieś kroki, choć zazwyczaj jest za późno, przez co sprowadzają zgubę na wszystkich, których kochają, a w ostateczności także na siebie. Głównie podobieństwo między Louisem a Hamletem wynika z ich samoświadomości. Obaj doskonale orientują się w sytuacji, w której się znaleźli, potrafią ją opisać, nazwać i ocenić.

Jest także Hamlet fatalistą i pesymistą, osobowością melancholijną i można powiedzieć, że w wielu aspektach typowo kobiecą. Jego wnikliwa obserwacja świata, obejmuje także postrzeganie pozazmysłowe - 'patrzenie oczyma duszy', włączając w to sferę ducha i intuicję.
Podobnie Louis, który jest jakoby kompilacją wszystkich bohaterów romantycznych dostrzega znacznie więcej, niż zwyczajny człowiek. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że zbyt wiele, co w efekcie czyni go słabym.

Obydwaj ci bohaterowie zaczynają się zmieniać pod wpływem istotnych dla nich tragedii: ojciec Hamleta zostaje zamordowany, a stryj-zabójca żeni się z matką księcia. Brat Louisa ginie w dziwnych okolicznościach, po burzliwej kłótni, co sprawia, że nas bohater bierze na siebie winę za tę śmierć.
Wielu badaczy Hamleta zwraca uwagę na tzw. 'szlachetną chorobę' głównego bohatera tej sztuki. Jest to choroba, oznaczająca wewnętrzną niemoc, czy tez paraliż jaźni, a wypływa ona z idealizmu i szlachetnych pobudek. Jest Hamlet w gruncie rzeczy człowiekiem niewątpliwie dobrym, który jednak ma świadomość tego, że żyje w zepsutym świecie. Hamlet wie, że każdy czyn, jaki podejmuje człowiek może zaowocować złem. Słynne 'Być albo nie być' nie oznacza tylko i wyłącznie alternatywy między szlachetnym działaniem a gnuśną biernością. Okazuje się bowiem, że słowa te mogą mieć przewrotne znaczenie, bo paradoksalnie w przypadku Hamleta pozostać biernym, oznacza pozostać dobrym, chociaż nie niewinnym, gdyż bohater ten zdaje sobie sprawę, że śmierć ojca musi zostać pomszczona i że to on musi tego dokonać, poświęcając swój idealizm, gdyż w przeciwnym wypadku zostanie tchórzem i mięczakiem.

Tak to świadomość czyni nas tchórzami
I naturalne rumieńce porywu
Namysł rozcieńcza w chorobliwą bladość,
A naszym ważkim i szczytnym zamiarom
Refleksja plącze szyki, zanim któryś
Zdąży przerodzić się w czyn.
1

Podobny relatywizm co do pejoratywnego zabarwienie pojęć bierności i działania zachodzi w przypadku Louisa, który sam definiuje swoją bierność jako zło. W tym kontekście jednak mamy do czynienia z pewna gradacją owego zła. Uczynki Louisa są już natury rzecz niemoralne. Wampir nie jest bowiem, w przeciwieństwie do duńskiego księcia, osobą szlachetną czy dobrą. Louis zdaje sobie sprawę, że jest skażony złem, a każdy jego uczynek pociąga za sobą kolejne zło - większe (w tym układzie postać naszego wampira zbliża się do konstrukcji Makbeta, o czym szerzej piszę niżej). Natomiast bierność czy pragnienie pozostania paradoksalnie dobrym staje się przewrotnie jakby tego zła ukoronowaniem, podkreśleniem oraz ostatecznym dowodem na to, że nie ma od niego ucieczki.

Pchany do czynu przez mózg i przez serce -
Ja światu spać pozwalam!
2

Kolejną cechą wspólną jest samotność obu tych bohaterów. Tak jeden, jak i drugi wydaje się być typem samotnika z natury, co wynika z ich 'myślicielskich' predyspozycji i pewnego introwertyzmu. Hamlet wszystko rozważa sam, bije się z myślami. Nie ma w jego otoczeniu praktycznie nikogo, komu mógłby się zwierzyć ze swoich zamiarów, powierzyć troski czy od kogo zasięgnąć rady. Otoczenie nie rozumie go, ale także sam bohater dba o to aby pozostać enigmatycznym (pozorowane szaleństwo). Jeżeli przypatrzymy się Louisowi to on także, mimo że otaczają go inni bohaterowie: Lestat, Klaudia i Armand, jest wyobcowany, samotnie poznając siebie samego i świat, samotnie walcząc z własnym wampiryzmem, odrzucając rady i nauki innych. Dodatkowo w tym przypadku dochodzi motyw alienacji pośród ludzi, czego przykładem jest, omawiane wyżej, odrzucenie przez Babette Freniere. Bohater zostaje więc metaforycznie zawieszony pomiędzy dwoma światami: ludzi i wampirów, do żadnego z nich nie przynależąc w pełni. Podobne słowa padają także i w Hamlecie: 'Co maja począć takie jak ja, pełzające stworzenia, wciśnięte w szczelinę między niebem a ziemią'3. Słowa Hamleta jednak bardziej odnoszą się do kondycji ludzkości w ogóle, są aluzją do stanu, w jakim znajduje się praktycznie każdy człowiek miotając się pomiędzy sferą umysłu i ducha, śmiertelności ciała i nieśmiertelności duszy, spraw przyziemnych i rzeczy ostatecznych, marności i doskonałości.

Jeżeli chodzi o sferę uczuciową, to szybko zauważamy, że zarówno Hamlet, jak i Louis nie znajdują spełnienia w miłości. Hamlet poświęca swoje uczucie do Ofelii, gdyż wie, że to uczyni ją nieszczęśliwą (podobnie jak Louis, poświęca swoje uczucie do Babette, która odkrywszy prawdziwą naturę wampira kończy bardzo podobnie do bohaterki szekspirowskiej). Książę nie umie także pogodzić się z haniebnym postępkiem swojej matki i w rezultacie traci do niej szacunek. Louis nie potrafi kochać Lestata, ponieważ nim pogardza. Jego prawdziwe i szczere uczucie do Klaudii jednak nie zostaje odwzajemnione w taki sposób, w jaki powinno, a sam bohater szybko staje się zabawką w rękach małej manipulatorki. Co do Armanda to jest on chwilowym zauroczeniem, które w rezultacie rodzi tylko wzajemne rozczarowanie. W efekcie Louis staje się istotą emocjonalnie wypaloną i pustą i odrzuca ofertę Lestata, który pragnął znów się z nim połączyć.

Tym zaś, co łączy Louisa z bohaterem Makbeta jest niewątpliwie zbrodniczy aspekt ich natury. Makbeta do zbrodni pchnęła ambicja, dodatkowo podsycana przez zdecydowaną na wszystko żonę. Życie Louisa samo w sobie jest nieprzerwanym pasmem zbrodni, u zarania którego stoi zgoda na przemianę w wampira, której powody wyjaśniałam wyżej. Abstrahując już od pobudek, to zarówno w dramacie Szekspira, jak i w powieści Rice ma miejsce swoista analiza zbrodni. Szekspir w Makbecie stworzył nieomalże doskonały portret psychologiczny mordercy, ze wszystkimi jego niuansami. W Wywiadzie anatomia zbrodni nie jest tematem głównym, a sam Louis co prawda wzdraga się przed odebraniem życia i przeżywa z tego powodu rozterki, ale tylko na pewnym (początkowym) etapie swojego rozwoju jako wampira. Później kwestie etyki w tym względzie schodzą na drugi plan. Ponieważ zaś bohater powieści ocenia siebie miarą człowieka, zatem rozważa każde morderstwo istoty ludzkiej jako zbrodnię i grzech.

Analizując samo zjawisko morderstwa i osobowość zbrodniarza można wyróżnić kilka etapów w duchowej przemianie bohatera, jaką akt popełnionego przestępstwa wywołuje. U Szekspira wyraźnie rzuca się w oczy impuls do popełnienia tego czynu, jakim jest myśl, powstała niejako sztucznie, z inspiracji przepowiednią trzech wiedźm, które pobudzają ambicje Makbeta. W przypadku naszego wampira impulsem do zbrodni jest każdorazowo pierwotny, podstawowy i czysto fizyczny głód, który musi być zaspokojony aby egzystencja w ogóle była możliwa. Można więc zrozumieć łatwiej sytuację Louisa, niż Makbeta, choć nie można jego czynów usprawiedliwić bo, jak pamiętamy, początkiem owej 'złej drogi' jest decyzja o zostaniu wampirem, a nie pierwsze zabójstwo (chociaż wcześniej Louis został wspólnikiem Lestata, który to z kolei zamordował rządcę na plantacji).

Makbet początkowo wzdraga się na myśl o zabiciu Duncana i sam zamysł przepełnia go lękiem, podobnie jak Louisa, który nie potrafi się zdobyć na odebranie życia pierwszej ofierze, w czym wyręcza go Lestat. Bohater szekspirowski, szykując się do zabicia króla, pragnie aby sama istota tego czynu zawierała w sobie jego skutki, rozwiązywała problemy, które tak naprawdę zaczynają się już poza nią. Obawy Makbeta wiążą się tu z pojęciem sprawiedliwości, poczucia, że za zadaną śmierć wymagany jest ekwiwalent w postaci śmierci sprawcy. Cała tragedia zbrodniarza polega więc na tym, że zabójstwo nie jest rzeczą prostą ani łatwą, dla ludzi nie pozbawionych sumienia. Nie trwa tylko przez krótką chwilę, w trakcie której się spełnia, ale rzutuje na całe dalsze życie mordercy. Louis także dostrzega ową złożoność zabijania, co tłumaczy na początku powieści dziennikarzowi. Uwypukla to dodatkowo tragizm wampira, który odczuwa każde życie ludzkie intensywniej niż ktokolwiek, a w momencie zabijania metaforycznie 'przeżywa' całą egzystencję i poznaje osobowość ofiary. Choć więc wampiry unikają sprawiedliwości w ludzkim rozumieniu, nie są w stanie uniknąć wyrzutów sumienia. Louis tym samym nie lęka się odwetu ze strony ludzi, ale demonów własnej jaźni. Makbet dodatkowo żyje w ciągłym strachu, że jego czyn wyjdzie na jaw, a tym samym, że doścignie go zemsta z ręki człowieka.

Tragizm tych postać wnika też z faktu, że obaj byli istotami szlachetnymi. Makbet to zasłużony i mężny wojownik i patriota, poświęcający siebie i własne szczęcie dla dobra innych. Jego słabością staje się jednak ambicja i żądza władzy. Louisa gubi wiara i nadzieja na odmianę życia i w odzyskanie utraconego spokoju i szczęścia. Ta właśnie pierwotna natura sprawia, że żadne morderstwo nie przychodzi im z początku łatwo i mało brakuje, żeby się na nie zdecydowali.
Bohatera sztuki do zbrodni usilnie namawia Lady Makbet, wypominając mu jego słabość, którą jest właśnie szlachetność duszy, skrupuły i sumienie:

Lękam się twojej natury. Zbyt wiele
Płynie w niej mleka ludzkiej łagodności,
Abyś najkrótszą drogę wybrał. Chciałbyś
Wielkim być; nie brak ci nawet ambicji,
Lecz nie ma zła w niej, które iść z nią winno.
Pragniesz prawdziwie, lecz pragniesz uczciwie;
Nie chcesz oszukać w grze, lecz pragniesz wygrać.
4

Pewną analogię można zauważyć także w relacjach między Louisem a Lestatem, który nieomalże siłą zmienia naszego bohatera w wampira, bowiem aż do ostatniej chwili Louis się waha i żąda od Lestata, aby ten go zabił. Lestat, osądzając Louisa i próbując mu wpoić swoją wizję wampiryzmu, namawiając do pozbycia się resztek sumienia i wyśmiewając słabości, wchodzi tu niejako w rolę Lady Makbet:

Zostaw sobie twoje odczucia estetyczne na inne okazje. Zabijaj szybko, jeśli chcesz, ale zabijaj! Naucz się, że i ty jesteś zabójcą!

Później, gdy Lestat znika, taką rolę w stosunku do głównego bohatera spełnia Klaudia, a następnie Armand, wciąż próbując zniwelować owe 'ograniczenia', jakie powoduje moralność.

Takich
Czynów nie wolno rozważać, albowiem
Dojdziemy drogą tą wprost do szaleństwa.
5

Zbrodnia w końcu ciąży tak bardzo na życiu zabójcy, że życie owo staje się samo w sobie bezsensowne i bezcelowe, co szczególnie silnie odczuwa Louis, który w końcu zaczyna zabijać zwierzęta aby tylko oddalić od siebie widmo tego grzechu. Obaj bohaterowie cierpią więc 'męki umysłu', biorące swój początek morderstwie, pragnąc jednocześnie chwili spokoju, choćby za cenę życia. Typowe są także dla tego stanu ducha zwidy i majaki, jakich doznają. Makbet widzi podczas uczty ducha zamordowanego Banqua, jego żona usiłuje 'zmyć' niewidzialną krew ze swoich rąk, a Louis, po cichym współudziale w zabiciu Lestata, ma wizje jego pogrzebu i zrujnowanego krajobrazu, który bardzo plastycznie pokazuje stan jego psychiki.

Jest więc zbrodnia za każdym razem źródłem stopniowej autodestrukcji (Makbet wykrzykuje: 'Umysł mam pełen skorpionów'6) i co najgorsze pociąga za sobą cały szereg kolejnych zbrodni. Bohater Szekspira, umierając ze strachu o zdobytą władzę, posuwa się do kolejnych zabójstw, usuwając z drogi domniemane przeszkody: swego przyjaciela Banqua czy rodzinę Macduffa. W pewnym momencie Makbet stwierdza, że wstąpiwszy raz na ścieżkę grzechu nie można z niej zawrócić ani zejść, ale po prostu trzeba brnąć dalej, aż do zupełnego zatracenia się w 'morzu krwi'. Louis jednak, choć jest świadomy tej samej prawdy, czyni wszystko, aby nie podążać tą drogą, od czego usiłują odwieść go pozostali bohaterowie powieści. Ironia polega tu więc na tym, że każda próba odwrócenia się od zła wplątuje Louisa w coraz to nowe, gorsze zło.

Ostatnim etapem rozwoju zbrodni u Szekspira jest całkowite duchowe i emocjonalne zobojętnienie. Makbet 'nasycił się okropnościami', stając się nieczuły i nie mając nic do stracenia, stawia na szali swoje życie, które jest już tylko igraszką losu. Podobne zobojętnienie, wyjałowienie zachodzi w przypadku Louisa, który machinalnie zabija każdego, kto staje mu na drodze. Różnica jednak polega tu na tym, że życie Louisa nie ma końca, podobnie jak nie mają końca jego zbrodnicze czyny. Dodatkowym ciężarem jest tu fakt, że za swoje uczynki wampir nie ponosi żadnej kary, jaką w normalnych warunkach poniósłby człowiek, popełniający zbrodnię (taką karę ponosi w finale sztuki Szekspira Makbet). Śmierć Makbeta, będąca jednocześnie kresem dla jego tyranii oznacza tak naprawdę jeszcze coś: wyzwolenie się od ciężaru zbrodni i życia w ustawicznym grzechu. Ponieważ Louis nie ma tego komfortu, to można powiedzieć, że karą dla niego jest właśnie życie jako takie i samoświadomość tkwiącego w nim zła. Skoro nikt z zewnątrz (człowiek ani Bóg) nie przychodzi aby zniszczyć Louisa, on - niejako podświadomie - wyznacza sobie pokutę.

Na koniec rozważań na temat podobieństw powieści Rice do klasycznego dramatu, pragnę dodać, że Wywiad z wampirem jest przez to doskonałym materiałem do jakiejkolwiek adaptacji, czy to scenicznej czy filmowej. Skoncentrowanie się na jednym bohaterze, liniowo ułożona akcja (wyjątkiem jest tylko klamra 'wywiadu', którą można jednak ustawić tak, że ciągłość akcji zostanie zachowana), ograniczona ilość bohaterów: (Louis, Lestat, Klaudia, Armand i dziennikarz - to główne osoby dramatu), pomiędzy którymi istnieją silne powiązania i zależności dramaturgiczne, w końcu świetnie dozowane napięcie: to wszystko sprawdziło się zarówno w filmowej wersji książki w reżyserii Neila Jordana, jak i w drugim akcie musicalu Eltona Johna, który oceniony został przez publiczność jako klarowniejszy, wyrazistszy i po prostu bardziej wciągający i angażujący widza niż akt pierwszy, oparty na drugiej części sagi: Wampirze Lestacie, która to powieść ma charakter bardziej epicki od Wywiadu.


Odwrócona perspektywa

Powieść napisana jest w formie wywiadu, ale nietypowego. Nie jest to zwykły, dziennikarski układ pytań i odpowiedzi. To raczej pytania, a właściwie krótkie wymiany zdań między wampirem a dziennikarzem są przerywnikami w jednej wielkiej retrospekcji, która stanowi właściwą historię.
Dwie osie fabularne: wywiad i opowieść Louisa przeplatają się ze sobą, nie zawsze symetrycznie. Rice stosuje tu dwa typy narracji: trzecioosobową, kiedy opisuje przebieg wywiadu i pierwszoosobową- z punktu widzenia Louisa, kiedy ten opowiada swoje dzieje.

Każdy, kto po raz pierwszy zetknął się z tą książką, nic wcześniej o niej nie wiedząc, może zostać szybko wprowadzony w błąd tytułem, który sugeruje horror, opowiadany w tradycyjny dla tego gatunku sposób, z czysto ludzkiej perspektywy, w której to, co tajemnicze, groźne i fantastyczne pozostaje jak gdyby poza ludzkim pojmowaniem, wymyka się naszej wiedzy, jednak przedstawiane jest całkowicie z naszego punktu widzenia. Tymczasem w Wywiadzie podstawowym manewrem taktycznym jest przesunięcie punktu ciężkości narracji. Tym razem to nie my będziemy opowiadać tę historie o wampirach, tu głos należy do samego potwora, do istoty, która nie jest już człowiekiem.
Pierwszoosobowa narracja, prowadzona z punktu widzenia wampira jest kompletnym novum w literaturze. Pozawala na uzyskanie niezwykłego efektu autentyczności przedstawianych wydarzeń, a także stwarza możliwość obserwowania świata w odmienny, obcy sposób. Wampir opowiada nie tylko o sobie i swoim świecie, ale także snuje refleksje na temat kondycji człowieka i jego otoczenia, co pozwala autorce na ukazanie tych aspektów wampirzej egzystencji i natury, które nigdy nie mogłyby zostać wyeksponowane w ujęciu tradycyjnym.

Wampira Rice cechuje niezwykła intensywność obserwowania, odczuwania i przeżywania, której nie można przyrównać do ludzkiej, dlatego też gdy próbuje nam opisać pewne zjawiska dostrzeżone 'nieśmiertelnym wzrokiem', okazuje się że nie jest w stanie ich dokładnie wytłumaczyć. Nie jest tu także możliwa nasza ocena sytuacji, gdyż to wampir przedstawia i ocenia sam siebie, ocenia także nas. Owo spojrzenie z dystansu na ludzki świat, ludzką naturę to także swoisty fenomen tej powieści. To, co do tej pory wiedzieliśmy o sobie, zmienia się w opowiadaniu wampira, staje się zupełnie inne od naszych dotychczasowych wyobrażeń. Dokonuje się tu skonfrontowanie starych utartych schematów myślenia człowieka z nową, świeższą jak gdyby 'nadludzką' obserwacją wampira, który podarowuje nam cenne dla nas chwile. Chwile na analizę, przemyślenia i zweryfikowanie naszego myślenia o sobie samych.
Jednocześnie świat ludzi i jego bohaterowie schodzą w tej opowieści na dalszy plan, co można zauważyć szczególnie na przykładzie konstrukcji postaci dziennikarza z San Francisco, który przeprowadza tytułowy wywiad. Jest to istota ze wszech miar uniwersalna, oparta na konwencji everymana, typowego młodego człowieka: ciekawskiego, niedojrzałego, naiwnego, którego życie zmienia się w trakcie opowieści wampira. Nic nie wiemy o dziennikarzu; autorka nie daje mu nawet imienia, nie opisuje jego wyglądu, jego przeszłości, tego czym się zajmuje ani jaki naprawdę jest. Dziennikarz, nazywany także 'reporterem', 'chłopakiem' lub 'młodym człowiekiem' uosabia tak naprawdę każdego czytelnika, który po raz pierwszy styka się historią wampira Louisa. Jego reakcje, jego fascynacja, jego uniwersalizm, sprawia, że chłopak z Wywiadu z wampirem staje w jednym rzędzie z nami, odbiorcami, pozwalając nam wniknąć w nowy, obcy świat; pełni funkcję obserwatora, kogoś kto tylko przekazuje nam tę historię. Dopiero na samym końcu staje się aktywnym uczestnikiem wydarzeń, prosząc Louisa o Mroczny Dar, a następnie wyjeżdżając w poszukiwaniu Lestata. W tym momencie zaczyna się jego własna historia.

Co do postaci samego wampira, to w chwili, gdy autorka oddaje mu głos, stanowi to zarazem pierwszy krok w kierunku uczłowieczenia go, nadania mu cech dla nas rozpoznawalnych, do oswojenia, zaakceptowania monstrum i projekcji naszych uczuć na tę postać. Czytając bowiem Wywiad z wampirem przyjdzie nam się utożsamiać z bohaterami, którzy nie będąc ludźmi, stają się, dzięki tej wymuszonej formalnie empatii, niezwykle ludzcy. Kolejną konsekwencją takiego punktu widzenia jest eliminacja typowego dla horroru uczucia narastającej grozy i strachu, zamiast tego rozbudzona zostaje w czytelniku stopniowo: ciekawość, fascynacja, wreszcie nawet uczucie. Jest to niezwykła perspektywa, która złamała tradycyjne ramy literatury grozy, stąd Wywiad z wampirem nie daje się łatwo zaklasyfikować.


Próba klasyfikacji gatunkowej: eklektyzm i postmodernizm

Powieść ta spełnia jedynie połowicznie warunki jakie powinien mieć horror, więc jeżeli ktoś oczekuje, po Wywiadzie napięcia i atmosfery narastającego strachu, to może się bardzo rozczarować. Co prawda książka ma pewne właściwe horrorom cechy, jak chociażby postać wampira czy makabryczne opisy: gnijących zwłok, dekapitacji, morderstw popełnianych przez krwiopijców, ale nie jest to wszystko traktowane jako zagrożenie z zewnątrz. Te elementy, które w normalnych warunkach wykorzystywane są do wzbudzania grozy, tutaj zostają oswojone, opisane 'od wewnątrz'. W Wywiadzie nie ma niedomówień. Już od pierwszego zdania powieści, wiem kim/czym jest główny bohater, a rozwój sytuacji tylko nas w tym upewnia. Brakuje więc tu typowej dla horroru tajemniczości 'tego, co zabija', paraliżującej niewiadomej.

Fabułę wypełniają, nietypowe także dla powieści grozy, rozbudowane charakterystyki, wnikliwe opisy przeżyć wewnętrznych wampirów, inteligentne, długie dialogi, podszyte filozoficzną zadumą i nieomal klasyczne, tragiczne napięcie między postaciami. W horrorach wszystkie te elementy powinny być syntetyczne, bowiem też w tym gatunku chodzi o jedno - wzbudzenie w czytelniku strachu. Analityczny charakter Wywiadu z wampirem nie tylko eliminuje strach, ale też sprawia, że powieść nie ma charakteru zwykłego, rozrywkowego czytadła. Pewnym novum jest także zabieg nadania książce cech nieomalże prawdziwej historii, dzięki wyeliminowaniu wielu stałych elementów klasycznej historii wampirycznej. Głównie wykasowaniu temu uległy wszystkie charakterystyczne dla wampira cechy 'magiczne': możliwość przemiany w zwierzę, brak demonicznej fizjonomii, niepodatność na religijne i guślarskie metody odstraszenia czy zgładzenia. Jednocześnie przy całej tej rewolucji, dekonstruującej mit wampiryczny, autorka zachowuje te niezbędne cechy gatunku, które pozwalają po pierwsze na wyróżnienie wampira spośród społeczności ludzkiej, a po drugie, na mimowolne utrzymanie kontaktu z tradycją literacką. Rice w typowo postmodernistyczny sposób igra tu z właściwościami swoich bohaterów, jedne dyskwalifikując jako zabobonne i nieprawdziwe, a inne czyniąc kluczowymi. Wampiry nie boją się symboli religijnych, a wręcz w iście świętokradczym stylu mordują wiernych, a nawet samych kapłanów w kościołach. Z drugiej strony, z niewiadomych powodów sypiają w trumnach. Niszczy je światło słońca, ale niestraszne im osinowe kołki itp.

Jedynym bardziej typowym dla powieści grozy wątkiem jest przygoda Louisa i Klaudii w Transylwanii, gdzie zostają na moment odwrócone role. Zagrożenie czai się na zewnątrz w postaci barbarzyńskiego upiora, a sami Louis i Klaudia muszą wcielić się w postacie pogromców, dotychczas zarezerwowane dla ludzi. W ogóle, cała ta historia ma budowę i wszelkie cechy będące niemal dokładną kalką Draculi Stokera.

Wywiad z wampirem na pewno zbliża się do konstrukcji powieści gotyckiej, lub, mówiąc inaczej: ma całe mnóstwo cech charakterystycznych dla gotyku literackiego: ciężka i duszna atmosfera, miasto o 'nawiedzonym', upiornym wyglądzie (Nowy Orlean i Paryż), opis przyrody potęgujące wrażenie dzikości, tajemniczości, niedostępności natury i osamotnienia człowieka (wyprawa Klaudii i Louisa do Transylwanii), cmentarze, stare kościoły i katedry, ruiny starego klasztoru, będące kryjówką słowiańskich wampirów, romantyczno-wiktoriański czas akcji (zasadniczo akcja powieści obejmuje okres czasu od lat 90-tych XVIII - do 60-tch XIX wieku), oraz fakt, że cała akcja powieści dzieje się praktycznie tylko w nocy.

Ze względu zaś na konstrukcję głównego bohatera, intensywność opisów stanów świadomości i wysoce zindywidualizowane postrzeganie świata, można uznać Wywiad z wampirem także za powieść psychologiczną, z tematem oscylującym wokół zagadnień bytu, a więc metafizyki i egzystencjalizmu.

Kontekst książki każe też zastanowić się czy przypadkiem Wywiad nie jest przykładem arcyciekawego nurtu w literaturze współczesnej, który nazwałabym neoromantyzmem. Konstrukcja głównego bohatera, kierującego się w swoich poczynania głównie uczuciami, często działającego irracjonalnie, dążącego do wewnętrznego poznania siebie w duchu skrajnego indywidualizmu, czerpiąca pełnymi garściami z romantycznych protoplastów jak Werter czy bohaterowie Byrona; wspominane już wcześniej motywy: faustyczny, podróż romantycznej, traktowanej jako klucz do samopoznania, spowiedzi jako rachunku sumienia i manifestacji własnego 'ja' - to główne zapożyczenia z literatury tamtej epoki.

Takie nagromadzenie wszystkich elementów, niejednoznaczność gatunkowa, swobodne i nieograniczone łączenie ich w sposób dowolny to wyznaczniki bardzo popularnego w drugiej połowie XX wieku, ale i obecnie, nurtu jakim jest niewątpliwie postmodernizm. Naczelnym zadaniem postmodernizmu jest twórcza swoboda i przekraczanie barier, łamanie konwencji. Często nadużywa się obecnie haseł postmodernizmu do promowania tworów, będących niczym innym jak zwykłym chaosem formalnym i treściowym. Jednak Wywiadu z Wampirem ten zarzut nie dotyczy. Pomimo bowiem dużej rozpiętości gatunkowej, trudności w zaklasyfikowaniu, nagromadzeniu elementów, wywodzących się z różnych tradycji literackich, Wywiad jest niewątpliwie książką spójną i w swoim bogactwie i złożoności jednorodną (podobnie można opisać np. Imię Róży Umberto Eco).

Wywiad jest jednak na gruncie powieści grozy tworem eksperymentalnym, igrającym z konwencjami, wyznaczonymi przez Stokera i jednocześnie łamiącym reguły tej literatury. Przesłanie książki także nie narzuca czytelnikowi ani opinii, ani światopoglądu autora zostawiając go na rozdrożu moralnych wyborów, jak również jemu pozostawiając ocenę postępowania poszczególnych bohaterów. W tej powieści Rice nie była jeszcze stronnicza, nie umoralniała na siłę czytelników, co niestety jest wadą jej następnych utworów. Zerwanie z regułami literatury grozy, czyli uzyskanie efektu odwrotnego zupełnie do uczucia strachu, wzmocnione jest również przez odarcie świata wampirów z typowej dla nich mitologii, aby dotrzeć do sedna tego zjawiska jakim jest wampiryzm w kulturze. W Wywiadzie wampiryzm to także, a może przede wszystkim, człowieczeństwo, przedstawione w zupełnie nowej i zaskakującej formie. Jednak utwory Rice nie zawierają typowego dla postmodernistów dystansu, ironii i cynicznego spojrzenia na świat. O ile jeszcze wampiry mogą odzwierciedlać współczesne problemy homoseksualistów, to nigdy autorka nie ukazuje ich w krzywym zwierciadle. Rice jest zaskakująco poważna jak na postmodernistkę, a kulturowy obraz świata przedstawionego w Wywiadzie z wampirem jest jednorodny, spójny. Pisarka podchodzi z szacunkiem do opisywanego przez siebie uniwersum i nie naigrywa się z bohaterów, co więcej, ona się z nimi utożsamia. Także intertekstualność jej powieści jest znikoma. Można przyjąć, że cała podróż do Transylwanii Louisa i Klaudii jest igraniem z konwencją stokeroską, a także jednym wielkim kontekstem literackim, podobnie jak omawiane wyżej tradycje szekspirowskie i romantyczne, ale to nic w porównaniu do intertekstualności powieści Sapkowskiego czy Pratchetta, gdzie praktycznie co krok napotykamy na jakieś aluzje, cytaty, zapożyczenia literackie (cała fabuła Trzech Wiedźm Terrego Pratchetta jest osnuta na motywach z Hamleta, Carpe Jugulum zaś to niemal parodystyczne potraktowanie zjawiska wampiryzmu we wszelkich kulturowych przejawach, w tym także tradycji riceowej i tzw. subkultury gotyckiej).

Pisarki nie stać także na podjęcie intelektualnej gry z czytelnikiem. Za taką może zostać jedynie uznana manipulacja pojęciami dobra i zła i swoisty moralny relatywizm, często zwodzący czytelnika, który sympatyzuje z bohaterami, istotami przecież z czysto moralnego punktu widzenia negatywnymi. Nieobecny jest tu suspens, nagłe zwroty akcji, zagadki, tropy (często mylne), labirynty wyobraźni i łamigłówki. W tym układzie daleko Rice do takich autorów jak Umberto Eco, J. Cortazar, Arturo Perez-Reverte, czy ostatnio autor, bijącego rekordy popularności literackiego koszmarku: Kodu Leonarda da Vinci, Dan Brown. Jedynym czysto postmodernistycznym elementem jest niezwykła koncepcja Teatru Wampirów, wykorzystująca kilka ciekawych odniesień kulturowych, opartych na pomyśle użycia symboliki maski (a nawet kilku), nieuczciwej gry, kłamstwa i swoistej autoparodii wampiryzmu.7

Do tego wszystkiego dołączyć należy jeszcze marginalne traktowanie przez Rice historii, z którą to uwielbiają zabawiać się postmoderniści. Anne nie jest mistrzynią teorii spiskowych, jej bohaterowie nie biorą aktywnego udziału w igrzyskach na arenie dziejów, nie wpływają na bieg wydarzeń z punktu widzenia historii, która w Wywiadzie z wampirem jest praktycznie nieobecna. Autorka nie wspomina ani o wojnach napoleońskich, ani o Wojnie Secesyjnej. Także dalekie echa Rewolucji Francuskiej brzmią w jej powieści wyjątkowo słabo. W świecie Rice historia ludzkości nie liczy się tak, jak jej kulturowe osiągnięcia. Tu Anne potrafi ukazywać świat malarzy, muzyków i innych artystów z godną uwagi pieczołowitością i takie jej powieści jak Skrzypce czy Krew i Złoto zawierają czysto postmodernistyczną manipulację faktami i realnie istniejącymi postaciami: Beethoven, Paganini, Sandro Boticelli, ale w Wywiadzie z wampirem tego jeszcze nie uświadczymy.


Styl powieści

Jedną ze znamiennych cech, nie tylko Wywiadu z wampirem, ale także wszystkich najlepszych książek Rice, jest styl. Bardzo barokowy, wysmakowany, nie uciekający od pięknie brzmiących synonimów język. Wnikliwe i malarskie opis miejsc i postaci przeplatają się ze wstawkami natury metafizycznej, a nawet filozoficznej. Najczęściej charakterystyki i opisy mają zabarwienie mocno subiektywne i emocjonalne, jak również stają się punktem wyjścia do refleksji czy wniosków, jakie wysuwa narrator.
Sama scena wywiadu przesycona jest napięciem pomiędzy dwoma bohaterami. Strach miesza się tu z fascynacją, zabarwioną pożądaniem, co można umieścić także w homoerotcznym kontekście tej powieści. Ta ciężka atmosfera została osiągnięta, przez zawieszanie słów w dialogach, urwanie zdań, niedopowiedzenia i w końcu opis zachowań reportera (wyraźne objaw nerwowości, nieśmiałości, graniczące z rozgorączkowaniem i podnieceniem) oraz wyglądu wampira, którego nadnaturalne piękno dodaje całości pikanterii.

Rice nie ucieka od melodramatyzmu, który w jej niektórych powieściach ociera się wręcz o nieprzyzwoity kicz. Tutaj jednak melodramatyzm występuje w umiarkowanych ilościach, zastępowany raczej, o wiele subtelniejszą, melancholią. Styl Wywiadu z wampirem nie jest więc aż tak egzaltowany, mimo że główny bohater to niemal klasyczny typ przewrażliwionego romantyka. Louis przemawia językiem racjonalnym, wyważonym, w jego głosie słychać opanowanie, choć sama historia jest żarliwa, namiętna i porywająca.

Wywiad to powieść napisana z pasją i werwą. Można powiedzieć 'na żywca'. Autorka nie poddaje materiału dodatkowym obróbkom, nie zauważymy tu nachalnych prób wygładzenie całości, która wtedy najprawdopodobniej straciłaby wiele z emocjonalnego ładunku, jakim przesycona jest cała książka.
Powieść ma charakter analityczny, jest wnikliwym studium głównego bohatera. Obfituje w refleksje, mini-rozprawy o etyce, życiu, śmierci, człowieczeństwie, sztuce etc. Jednocześnie trzeba zdać sobie sprawę, że objętościowo Wywiad z wampirem nie jest imponujący - ma zaledwie 400 stron (trzecie polskie wydanie), a jednak na tak niewielkiej powierzchni dostajemy całe bogactwo wydarzeń, jakich nie powstydziłaby się powieść o bardziej epickim charakterze.

Siłą książki jest także nie do podrobienia nastrój i atmosfera: ciężka, duszna, jak powietrze w Nowym Orleanie, jednocześnie słodka, przesycona zapachami kwiatów, krwi, ciał gnijących na mokradłach.
Jest to historia pełna mroku i tajemnic, melancholii i zadumy. Chwilami senna, to znów erotyczna i zmysłowa, później znów nieoczekiwanie dynamiczna i dramatyczna, pełna ognia, krwi i szaleństwa.


Wywiad na tle cyklu Kronik Wampirów

Kroniki Wampirów to cykl 12 książek, który otwiera Wywiad z wampirem. Główny problem z nimi polega jednak na tym, że jako cykl Kroniki są dość niespójne i nie do końca przemyślane, co widać szczególnie w ostatnich częściach, gdyż...nigdy nie miały być cyklem. Wywiad z wampirem od początku jest więc powieścią osobną, napisaną z potrzeby chwili, przy tym zaskakująco niekomercyjną, której sukcesu nie przewidywała ani sama pisarka, ani pierwsze wydawnictwo, do którego poszła z maszynopisem powieści. Wydanie Wywiadu wiązało się z dużym ryzykiem, ale jego sukces zdobył autorce rzesze wiernych fanów, którzy z niecierpliwością czekali na ciąg dalszy przygód wampirów, chcąc poznać losy tajemniczych postaci takich jak Lestat czy Armand. Autorka dała się skusić i tak oto powstawały następne książki, z których każda praktycznie stała się bestsellerem. Kroniki można podzielić na powieści o charakterze kameralnym, analitycznym i psychologicznym (do tych należy właśnie Wywiad, a także Opowieść o Złodzieju Ciał), epickim, przygodowym( Wampir Lestat, Krew i Złoto, Blackwood Farm), sensacyjno-fantastycznym (Królowa Potępionych), mistyczno-religijnym z dużą dozą fantastyki (Memnoch Diabeł), przygodowym, syntetycznym, biograficznym, zazwyczaj ciągnącym wątki zapoczątkowane w innych powieściach: (Pandora, Merrick, Wampir Vittorio, Wampir Armand) oraz jeden koszmarek pt. Blood Canticle, który trudno gdziekolwiek zakwalifikować, jako że jest to twór tak nieudany, iż w ogólne nie godzi się go nazywać literaturą.

Poziom Kronik także jest bardzo zróżnicowany. Są więc powieści bardzo dobre, wśród których Wywiad z wampirem jest oczywiście tą wybitną. Bardzo wysoki poziom reprezentują: Wampir Lestat, Opowieść o Złodzieju Ciał i Królowa Potępionych. Są pozycje średnie, nie angażujące intelektualnie ani emocjonalnie czytelnika, często będące niczym innym jak komercjalnymi czytadłami, o których bardzo szybko się zapomina: Pandora, Vittorio, Wampir Armand , Merrick. Jest książka bardzo kontrowersyjna, na pewno drażniąca motywami religijnymi, która jednak zdradza pretensje do tego aby być czymś więcej niźli pustym czytadłem, jednak bardzo, ale to bardzo, nie pasująca do reszty Kronik i stworzonego przez Rice świata - Memnoch Diabeł. No i mamy też poronione płody czyli dwie ostatnie książki z cyklu, których przeczytanie wiąże się z wieczną walką z nudą, katuszami, irytacją i chęcią fizycznego znęcania się and autorką: Blakwood Farm i Blood Canticle - w szczególności ta ostatnia jest totalnie niestrawna.

Najciekawiej wypada porównanie Wywiadu z wampirem z drugą częścią sagi, czyli Wampirem Lestatem i Opowieścią o Złodzieju Ciał (część 4). Wampir Lestat prezentuje zupełnie inne podejście autorki do materiału powieściowego: jest bogatszy, świat przedstawiony staje się bardziej szczegółowy i różnorodny, zaznacza się wyraźnie jego wielokulturowość i wieloepokowość, od starożytnego Egiptu przez kulturę rzymsko-galijską i renesansowych Włoch aż do 18-wiecznego Paryża, opisywanego jednak przez pryzmat gotyckiego średniowiecza. Wampir Lestat przynosi też małą, albo i całkiem sporą (zależy od czytelnika) rewolucję, jeśli chodzi o postać samego Lestata, który obdarzony wreszcie prawem głosu krytykuje sposób w jaki Louis opisał ich wspólne dzieje w Wywiadzie z wampirem, a także niemiłosiernie się usprawiedliwia. Postać ta traci więc na demoniczności, paradoksalnie zyskując cechy samego Louisa, co wyraża się przede wszystkim w skłonności do rozmyślania, umiłowania śmiertelnego świata i moralnego niepokoju jeśli o kwestie wampiryczne chodzi. Przygodowa strona tej powieści, czyli wędrówka Lestata w poszukiwaniu wampirzego oświecenia nie jest przecież podejmowana przez tego bohatera bez przyczyny. Lestat pomimo tego, co usiłuje nam wmówić, ma problemy z zaakceptowaniem siebie samego i dlatego pragnie dogłębnie poznać sekrety i tajniki wampirzego żywota i szuka nauczyciela i mistrza, ponieważ nie jest pewny słuszności swoich działań i racji swojego istnienia w ogóle. Poznanie historii i mitów o starożytnych wampirach ma w pewien sposób uspokoić jego sumienie. Lestat mimo to nie jest Louisem ale zupełnie innym typem postaci skłonnej bardziej do zdecydowanego działania, nigdy się nie poddającej, stale prącej naprzód i łączącej w sobie wampiryczny hedonizm z etycznymi rozterkami i jednak pewną refleksyjnością. Nie można jednak powiedzieć o nim, że jest to typ libertyna, umysłu całkowicie wyzwolonego.

Od strony narracyjnej Wampir Lestat nosi wiele cech komercjalizacji. Nie jest ani tak tragiczno-dramatyczny jak Wywiad ani tak osobisty. Widocznym jest, że autorka stworzyła tę książkę bardziej dla fanów niż, jak w przypadku części pierwszej, dla samej siebie, stąd powieść troszeczkę wytraca na autentyczności, nie wzrusza i nie oddziałuje tak emocjonalnie na czytelnika, oferując w zamian świetnie skrojoną fabułę, sensacyjne tajemnice do odkrycia, a także dużą dozę riceowych złotych myśli. Nie jest to jednak powieść rewolucyjna w stosunku do poprzedniczki i na gruncie przesłania razi nieco wtórnością, wynikającą poniekąd właśnie z tego, że to, co miała Rice do zaoferowania w tym względzie wyłożyła w pełni w Wywiadzie z wampirem. Wampir Lestat jedynie tę swoistą riceową filozofię uzupełnia.

Podobnie ma się rzecz z Opowieścią o Złodzieju Ciał, która jest dosłownie naszpikowana różnymi aluzjami i cytatami, a także dialogami o naturze człowieka, świata, dobra, zła Boga i Szatana czy funkcji religii. Złodziej Ciał jednak pozostaje bardzo zbliżony do Wywiadu w swojej konstrukcji, będąc kameralną, jednorodną i zwartą powieścią, nastawioną przede wszystkim na psychologizm głównego bohatera, którym znów jest Lestat. Całość Opowieści to swoista wariacja na temat Fausta Goethego z kilkoma ciekawymi rozwiązaniami (podwójna rola Lestata jako Mefista i Fausta zarazem, czy też swoiste odwrócenie wątku faustycznego), co zbliża ją do nurtu postmodernistycznego. W samej książce autorka bardziej eksploruje, do tej pory zaniedbywany obszar, współistnienia obok siebie świata ludzi i wampirów i ich wzajemnych relacji. Przyjaźń Lestata i Davida jest doskonałym studium zderzenia tych dwóch światów, wzajemnych fascynacji i animozji. Lestat dopiero w tej powieści odsłania przed nami tajniki swojej duszy, dokonując, podobnie ja wcześniej Louis, świetnej psychologicznej autoanalizy. Także jego zmysł obserwacji wydaje się być bardziej subiektywny, wnikliwy i żarliwy, niż w epickim i obiektywnym Wampirze Lestacie. Jednak zakończenie powieści; ironiczne i przewrotne oraz konkluzja, do której dochodzi główny bohater po eksperymentalnej przygodzie ze Złodziejem Ciał, wskazują na podobną niezmienność jaką cechował się Wywiad z wampirem: wiecznie przegrywający Louis i wiecznie triumfujący nas śmiercią Lestat, który wybiera jednak ścieżkę wampiryzmu, jako tę dla siebie najwłaściwszą.


Dlaczego najlepszy?

Wywiad z wampirem jest na tym tle powieścią zdecydowanie najlepszą, głównie dlatego, że...jest pierwszy. To banalne niby stwierdzenie jest w gruncie rzeczy kluczem do całej tajemnicy jakości tej książki. Wydaje się bowiem, że autorka pisząc ją, dała z siebie wszystko, na co pozwalała jej wyobraźnia i stan emocjonalny. Wywiad z wampirem jest książką duchową, bardzo osobistą, i przez to bardzo autentyczną. Świat wykreowany przez Rice staje się namacalnie rzeczywisty i boleśnie wiarygodny. Brak w nim niedorzeczności i bzdur, które poddawałyby w wątpliwość jego autentyzm, a które to pojawiają się w późniejszych częściach cyklu (szczególnie dużo fantastyki jest w Królowej Potępionych i w Memnochu). Także rewolucyjność Wywiadu stanowi o jego wyjątkowości, bowiem łamiąc schematy w tej książce, Rice jednocześnie wypracowała nowy schemat, własny, w który wpisywała fabułę innych swoich powieści. W zasadzie tylko Królowa Potępionych znacząco odbiega od utartego riceowego schematyzmu, stąd wszystkie powywiadowe książki są pod tym względem potwornie wtórne. W każdej występuje klamra współczesna, spinająca powieść; w każdej praktycznie mamy do czynienia z zabiegami retrospektywnymi; w większości zastosowano narracją pierwszoosobową i subiektywny punkt widzenia bohatera, który dokonuje autoprezentacji na początku i który, w ten lub inny sposób, opowiada nam swoją historię. Także każdy bohater prędzej czy później powiela schemat Louisa i najczęściej okazuje się być istotą rozdartą, pełną sprzeczności, rozchwianą emocjonalnie i z problemami.

Kroniki wampirów są więc do siebie bardzo podobne, tak jeśli chodzi o formę, jak i o treść. Zmieniają się co prawda bohaterowie, czasy, kostiumy, wszystko zresztą skąpane jest w barokowym wręcz bogactwie wydarzeń, postaci, miejsc i kontekstów, ale wciąż czujemy się tak jakbyśmy czytali jedną i tę sama historię, ubraną tylko w nowe szaty. To, co wyróżniało Anne Rice w Wywiadzie z wampirem i co zdawało egzamin w następnych trzech powieściac, nagle stało się pułapką, w którą wpadła ta autorka, stając się powoli własnym epigonem.

Niezwykłe romantyczne miejsca, postacie o czarującym sposobie bycia i nieprzeciętnych osobowościach, pomysłowo zaplanowane i rozwijane wydarzenia - to wszystko sprawia, że Wywiad z Wampirem jest książką, która w pełni zasługuje na miano klasyki literatury współczesnej, i tak też powinna być traktowana.




1. W. Shakespeare, Hamlet, akt III, scena 1, tłum. S. Barańczak.
2. Tamże, akt IV, scena 4.
3. Tamże, akt III, scena 1.
4. W. Shakespeare, Tragedia Macbetha, akt I, scena 5, tłum. M. Słomczyński.
5. Tamże, akt II, scena 2.
6. Tamże, akt III, scena 2.
7. Dziękuję Deadowi za zwrócenie uwagi na ten motyw :)







strony: 1, 2